/czwartek/
Wypełnij formularz, aby otrzymać zaproszenie do WEBINARU
You have successfully joined our subscriber list.
Podczas webinaru przedstawię ofertę autorskiego 8 tygodniowego kursu online
Stworzyłem ten proces dla tych, którzy czują że życie prowadzi ich w zupełnie inną stroną– nie tylko zawodową…
Sam kiedyś byłem w takim miejscu. Przez wiele lat osiągnięcia zawodowe były moim powodem do dumy, ale też najważniejszym wówczas aspektem życia. Uznawałem, że sukcesy zawodowe i finansowe wymagają ogromu wysiłku, zaangażowania i poświęceń, za to przynoszą pewne efekty i możliwości, które rekompensują cały ten trud.
Początkowo praktycznie niezauważalnie w moim życiu pojawiały się nieprzyjemne symptomy, które albo ignorowałem, albo w przekonywujący dla siebie sposób racjonalizowałem. Możliwości finansowe pozwalały mi na krótko łagodzić lub kompensować nieprzyjemne doświadczenia. Byłem tak blisko wymarzonego sukcesu, że pomimo tego co czułem i tego co się wokół mnie działo, postanowiłem za wszelką cenę kontynuować plan, który miał gwarantować mi długofalowy spokój i bezpieczeństwo.
Zminimalizowałem więc wszelkie swoje potrzeby w pozostałych obszarach życia przenosząc „energetyczne” nadwyżki na obszar zawodowy. Nie miałem też wtedy żadnego alternatywnego planu. Uważałem, że nierozsądne byłoby poddać się będąc już tak daleko. Obiecywałem sobie, że kiedyś przyjdzie czas, że to co zaczęło szwankować wróci do normy, a ja „nadrobię straty”. Traktowałem siebie i swoje życie jak jeden z wielu projektów, które realizowałem. Moje ciało, potrzeby, emocje, uczucia, były wtedy narzędziami, które miały służyć nadrzędnemu celowi- karierze zawodowej. W tym subtelnym obszarze też działem projektowo. To co uważałem za trudne lub niepotrzebne należało jak najszybciej naprawić lub wyeliminować.
Nieprzyjemnym emocjom, których doświadczałem stawiałem opór, w myśl zasady, że to co nieprzyjemne nie jest mile widziane w moim życiu.
I tak właśnie całe moje życie stało się projektem biznesowym. Ciało zaczęło się rozregulowywać. Bezsenność, napięcia mięśniowe, częste przeziębienia, to były dopiero początki. Nie potrafiłem się też regenerować i odpoczywać. Jedyną przyjemnością było dla mnie działanie, a całe nadwyżki energetyczne przeznaczałem albo na dalszą pracę albo na walkę z nieprzyjemnymi objawami. Coraz częściej byłem rozdrażniony, a złe samopoczucie i nieprzyjemne doznania w ciele stały się moją codziennością. Nie mogłem zrozumieć co robię nie tak? Przecież wszystkie decyzje w moim życiu były podejmowane dla mojego własnego dobra. Zacząłem kurczowo szukać rozwiązań, ale też winnych. Na chwilę zachwycałem się efektami moich decyzji, jednak szybko wracałem w to samo miejsce. Mogłem sobie pozwolić na wybieranie z „katalogu przyjemności”, oraz „szybkich rozwiązań” jednak czułem się coraz słabszy i wyczerpany. To co miało mi służyć zaczęło mi ciążyć, ale nie wiedziałem też co mogę z tym zrobić.
Czułem się jak w pułapce z której nie ma wyjścia. Moje życie było pełne przewlekłego i narastającego cierpienia psychicznego i fizycznego. Pomimo ogromnych wysiłków nie potrafiłem rozpoznać konkretnej przyczyny mojego stanu. Uważałem że bez niej nie uda mi się szybko wyeliminować tego co tak dotkliwie zmieniło moje życie.
Przez długi czas moje działania sprowadzały się wyłącznie do tego, aby utrzymywać to co posiadam, odzyskiwać co utraciłem i za wszelką cenę zapobiegać kolejnym paraliżującym objawom i doświadczeniom. Wszystko to poprzez próby eliminowania trudnego, poprzez podejmowanie adekwatnych działań poprzedzonych niekończącymi się analizami umysłu.
Dopiero po latach, kiedy sprawdziłem większość dostępnych rozwiązań przyjąłem, że postawa walki czy ucieczki daje tylko chwilowe ukojenie. Gdzieś głęboko odczuwałem delikatną, trudną do określenia pustkę ale też tęsknotę. To właśnie ona stała się nowym kompasem w moim życiu. Już wtedy czułem, że mój wewnętrzny, subtelny świat jest tak samo ważny jak ten zewnętrzny, oparty głownie o racjonalne myślenie i działanie. Choć latami zdobywałem wiedzę w zakresie psychologii, rozwoju osobistego i duchowego, nie potrafiłem jej w konstruktywny dla mnie sposób odnosić do własnych doświadczeń i wyborów. Ruszyłem jednak w tą podróż bogaty o otwartość wobec tego co nowe.
Racjonalny umysł, który latami rozwijałem nie był zadowolony. Do tej pory to on dominował i był dla mnie jedynym wiarygodnym źródłem poznawczym oraz centrum podejmowania decyzji. Dynamika wydarzeń stała się tak intensywna i nieracjonalna, że umysł bez przerwy próbował ją sabotować, zachęcając mnie do powrotu na stare, bezpieczne tory. Choć momentami czułem jakbym wchodził w oko cyklonu zamiast przed nim uciekać, gdzieś głęboko odczuwałem momenty głębokiego spokoju. Zacząłem także doświadczać dialogu z Wszechświatem. Uczyłem się czuć, a nie tylko rozumieć i dzięki temu wzrastało we mnie poczucie zaufania, które przekształcało się w poczucie prowadzenia.
Choć obiektywnie straciłem wiele przywilejów, a moja pozycja społeczna i materialna uległa diametralnej zmianie, czułem że wszystko jest dobrze. Niewiele z moich bliskich rozumiało ten proces. Mój umysł także nie. Choć nadal miałem ogromy „kapitał” w formie mojego doświadczenia zawodowego oraz umiejętności, czułem że nie chcę wrócić do wcześniejszej aktywności zawodowej. Choć w tym okresie oscylowałem na granicy płynności finansowej i miałem za sobą wiele radyklanych i trudnych decyzji w tym obszarze, zaufałem.
Chciałem pomagać Innym, ale było to tak odległe dla mnie, że kończyło się tylko na krótkim westchnieniu. Nawet mój nadaktywny umysł, który zazwyczaj podłapywał nowe projekty, tym razem zachowywał neutralność. Nie miałem więc na start tego haju, z pomocą którego dotychczas podejmowałem nowe wyzwania. Przeciwnie, czułem raczej niechęć podszytą perspektywą ciężej pracy i niepewnego sukcesu. Szukałem więc sposobu w jaki mogę się wyrażać, ale też co jest wartością, którą mogę dawać Innym. W moim życiu powstawała przestrzeń, dzięki której miałem możliwość zauważać i we właściwy sposób interpretować drobne sygnały jakie otrzymywałem od Wszechświata. Dzięki takiej koincydencji i synchroniczności zdarzeń o których znaczeniu wiedziałem wyłącznie ja, zacząłem doświadczać dialogu z czymś
Gdy odczuwałem ciężkość, opór lub brak reaktywności w tym co robię oznaczało to, że działam z głowy, albo nie jest to kierunek który mi służy, choć wydawał się atrakcyjny. Innym razem doświadczałem momentów lekkości i płynięcia, a sprawy bez większego zaangażowania zadziewały się na moją korzyść. Były też momenty zwątpienia, gdyż niejednokrotnie wygodniejsze i mniej dotkliwe zdawało się działać z poziomu wydedukowanego przez umysł planu, niż niepewnego czucia, często wbrew tak zwanej logice. Jednak gdy udawało mi się zachowywać integralność z tym co czuję i pomimo ogromu nieprzyjemnych emocji, po czasie zdarzenia związane z tymi konkretnymi sytuacjami obierały zupełnie nowy, zaskakująco korzystny obrót.
Nie, nie płynąłem odtąd na różowej chmurze, poza wszelkim wyzwaniami i trudnym. Po prostu zaufałem procesowi i starałem się nie stawiać oporu pomimo tego, ze stare schematy nadal się odzywały.
Dość szybko przekonałem się, że oprócz prowadzenia potrzebne jest też działanie i regularne stawianie się do pracy nad nowym. Potrzebowałem struktury, w której osadzę swoje wizje. To właśnie te momenty były kluczowe. Wprowadzenie harmonii pomiędzy Umysłem, a Sercem wymagało uważności. Serce odpowiadało za tworzenie wizji, Umysł za ich realizację. Do te pory umysł występował jednak w podwójnej roli. Z zachwytem i wdzięcznością obserwowałem momenty kiedy udawało mi się je łączyć. Coraz częściej patrzyłem też na życie z szerszej perspektywy. Dzięki świadomości doceniłem wszystkie moje doświadczenia, szczególnie te trudne. To one stały u podstaw mojej Mocy. Po czasie docierało do mnie jak naturalnie udaje mi się łączyć umiejętności, które wydawało mi się, że nie będą mi już potrzebne.
Tak właśnie tworzę przestrzeń, w której pomagam Innym zbliżyć się do Centrum siebie. Moją rolą jest wyłącznie dzielenie się – własną historią, ale też świadomością którą czasami przykrywa nadaktywny umysł.
Wszystko po to, abyś mógł wprowadzać harmonię do swojego życia i poczuć głęboką wewnętrzną wolność. Zostałeś stworzony do tego żeby doświadczać i tworzyć, integrując przy tym wszystko to, co zbliża Cię do bezgranicznej miłości. Ta droga jest nieoczywista, ale gdy zaufasz poczujesz, że jesteś prowadzony.
Najbardziej istotne dla mnie jest dawać wsparcie, które pozwoli Ci odkrywać to co sam posiadasz. Szczególnie wtedy kiedy pojawiają się wątpliwości, a dynamika procesu staję bardziej trudna. Wszystko dzieje się dla Ciebie, a nie przeciwko Tobie, choć umysł może widzieć w tym Twoją krzywdę. Kluczowe są właśnie te trudne doświadczenia. W nich znajduje się potencjał do przetransformowania tego co Ci nie służy, na to co będzie Cię wzmacniać.
Odważysz się i dołączysz? ♥♥♥
Wypełnij formularz, aby otrzymać zaproszenie do WEBINARU
You have successfully joined our subscriber list.